Po raz ostatni tęsknie dotykam twoich miękkich włosów. Lustruję cię swoim wzrokiem licząc, że usłyszysz moje rozpaczliwe wołanie serca. Łudzę się, iż oznajmisz mi, że to tylko głupi żart. Jednak ty nawet nie drgasz. Stoisz w miejscu niczym marmurowy posąg, spoglądając spod swej kaskady rzęs. Zostawiam cię samego. Dokładnie tak, jak tego sobie zażyczyłeś. Opuszczam twój świat raz na zawsze.